Laguna SOtavento

Laguna SOtavento
Sotavento Laguna

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Pożegnanie z blogiem

Zgodnie z zasadą `jak coś już robić to albo porząnie, albo wcale`, rozstaję się z prowadzeniem bloga o Fuerteventurze. Wszystkie dotychczasowe zapiski zostają online, być może przysłużą się jeszcze kilku z Was. Proszę jedynie o wyrozumiałość w sprawie dezaktualizacji niektórych informacji, czas mija, tyle się przecież zmienia.  

Prawie trzyletnie pisarska przygoda kończy się z jednego prostego powodu, mojej przeprowadzki do innego kraju. Co prawda wyspę wciąż regularnie odwiedzam zimą jednak podąrzanie za wszelakimi lokalnymi nowinkami na odlegość, wcale nie jest łatwe. Poza tym zdecydowanie odbija się to na jakośc postów.

Życzę zarówno mieszkańcom wyspy jak i  odwiedzającym Fuerteventurę, jak najlepszego pobytu! ...I czekam z niecierpliwośćią... może ktoś z  Was wpadnie na pomysł prowadzenia podobnego bloga tak, żebym to ja mogła na bierząco śledzić nowinki z wyspy


Pozdrawiam

Wiktoria

czwartek, 23 lipca 2015

Fuerteventura Worldcup 2015, na czym polegają zawody windsurfingowe


Już trzydziesty raz rusza największa impreza lata na całych Wyspach Kanaryjskich. Od jutra, przez kolejne dwa tygodnie na plaży Sotavento podziwiać będzie można najlepszych zawodników wind i kitesurfingu. Wieczorem natomiast czekają na nas nadmorskie imprezy do białego rana. 





W tym roku jako pierwsi występują Freestyle´owcy windsurfingowi. Organizatorzy spodziewają się ponad 50 uczestników walczących o miano najlepszego i najlepszej.

Jak wyłania się zwycięzcę zawodów Freestyleowych?

Po wstępnych eliminacjach do tzw. głównego eventu klasyfikuje się 24 mężczyzn, a w przypadku kobiet zaledwie 12. Pozostali nie biorą udziału w dalszych zawodach i dostają 25-te (mężczyźni) lub 12-te (kobiety) miejsce w rankingu. Prawdziwa walka zaczyna się w tzw. drabince eliminacyjnej, ustalanej wcześniej na podstawie obecnej pozycji w rankingu. Zawodnicy startują parami, a do dalszej walki przechodzi tylko jeden z nich, ten który w ocenie sędziów wykonała bardziej skomplikowane ewolucje. Ale to jeszcze nie koniec. Zwycięzca z pierwszego dnia nie jest jeszcze zwycięzcą ostatecznym. Zawodnicy mierzą się ze sobą po raz kolejny w tzw. double elimination gdzie sportowcy, którzy raz przegrali mają szansę wspinać się po drabince jeszcze raz. Tak więc przykładowo, zawodnik mający po pierwszej rundzie (single elimination) trzecią pozycję, może spaść jedynie o jedną pozycję w dół, za to ciągle ma szansę na pierwsze lub drugie miejsce. Aby to osiągnąć musi jedynie nie dać się pokonać zawodnikowi z pozycji czwartej, za to być lepszym od sportowców na drugim i pierwszym miejscu.


Jak wyłania się zwycięzcę zawodów Slalomu?

Zasady Slalomu są zdecydowanie łatwiejsze do zrozumienia.  Zawodnicy startują w grupach a po dopłynięciu do mety spisuje się ich pozycję. Każdej pozycji odpowiada konkretna ilość punktów, rundy natomiast są kilkakrotnie powtarzane. Na koniec punkty podlicza się, a ostatecznym zwycięzcą zostaje ten zawodnik, który po zsumowaniu punktów, będzie miał ich najwięcej.


Dokładnie na tych samych zasadach działa wyłanianie zwycięzcy w kitesurfingu!

Program zawodów

Eventy na plaży rozgrywają się w zależnośći od warunków atmosferycznych...zakładając jednak, że i tym razem wiatr dopisze,organizatorzy przewidują program dzienny pomiędzy 10- 18.00. Wieczorne imprezy ruszają jak zwykle o 24.00:)


PWA FREESTYLE WORLD CUP:
Rejestracja zawodników: 24.07.2015, 09:30-10:30h
Zawody: 24.07.-28.07.2015
Ceremonia rozdania nagród: 28.07.2015

PWA SLALOM WORLD CUP:
Rejestracja zawodników: 28.07.2015, 10-11:30h
Zawody: 29.7.-02.08.2015
Ceremonia rozdania nagród: 02.08.2015

VKWC Freestyle World Championships
Rejestracja zawodników: 03.08.2015, 10-11:30h
Zawody:03.08.-08.08.201
 Ceremonia rozdania nagród: 08.08.2015

VKWC Big AIr World Championships
Rejestracja zawodników: 03.08.2015, 10-11:30h
Zawody: 03.08.-08.08.201
  Ceremonia rozdania nagród 08.08.2015





sobota, 11 lipca 2015

Podatkowy raj, czas na zakupy!

Czasy kiedy wyprawa na Wyspy Kanaryjskie, zakup dobrego aparatu fotograficznego i jego sprzedaż w kraju, gwarantowały zwrot kosztów podróży już bezpowrotnie minęły. Niemniej jednak Kanary cały czas kuszą przystępnymi podatkami, przez co zakupy na urlopie mogą okazać się niezłą gratką. 


Wszystko za sprawą niskiego VAT-u, a konkretniej jego lokalnego odpowiednika IGIC. Podstawowa stawka tego pośredniego podatku, dotycząca niemal każdego nabywanego dobra, wynosi tu jedynie 5% czyli aż o 18% mniej niż w Polsce. Dodatkowo niektóre usługi i dobra np. telekomunikacja są z niego całkowicie zwolnione! Oczywiście, żeby nie było aż tak różowo,  obowiązuje  również podwyższona stawka 12%. jednak pomimo tego, że obejmuje ona min. papierosy, ich ceny i tak są dużo korzystniejsze niż w Europie. Dla przykładu paczka Malboro Light kosztuje 2,75 Euro, podczas gdy w Niemczech za tę sumę można kupić dosłownie tylko jej połowę.  Podobnie ma się sprawa z wysokoprocentowymi alkoholami. Niska akcyza na te dobra sprawia, że to właśnie zainteresowanie nimi jest największe.

Ale to jeszcze nie wszystko! Niepalący i niepijący również znajdą coś dla siebie! Panie szczególnie może zainteresować oferta perfum, kosmetyków i biżuterii, panów natomiast wyroby elektroniczne. Oba te dobra ciągle jeszcze opłaca się kupować w granicach Wysp Kanaryjskich. Nie z byle powodu w miejscowościach turystycznych co drugi sklep to perfumeria lub elektronika, której handlem zajmują się najczęściej Hindusi. O ile w przypadku perfumerii można liczyć na ciekawe upusty przy większych zakupach, to w sklepach elektro warto wykłócać się o każde euro. Ceny w sklepach kuszą, nie należy jednak zapominać o zdrowym rozsądku. Niektórzy pomysłowi przedsiębiorcy próbują sprzedawać podrobiony towar i chociażby z tego względu lepiej kupować trochę drożej, za to w sprawdzonych sklepach.

Poza tym zmotoryzowanych mile powinny zaskoczyć ceny na stacjach benzynowych!



piątek, 26 czerwca 2015

Gdzie po zakupy!?


Ci przyjeżdżający do hotelu na tzw. ola (czyli po prostu all in, zapewniający całodzienny katering) nie mają tego problemu. Jednak coraz liczniejsza grupa turystów, organizująca wyjazd na własną rękę staje przed pytaniem, gdzie najlepiej zaopatrzyć się na wyjeździe. 

Zdecydowanie najlepszym miejscem na większe zakupy jest Mercadona, hiszpańska sieć, gdzie kupują niemal wszyscy mieszkańcy. Mercadona to przede wszystkim największy wybór świeżych ryb, mięsa, warzyw i owoców. Żaden inna sieć nie może się z nią równać. Mercadonę znajdziecie w trzech miejscach na wyspie, przy wyjeździe z Puerto de Rosario w stronę Corralejo, w okolicach lotniska, kierując się na północ oraz w Esquinzo na południu. Cenowo jest to również najlepszy wybór. Jedynym konkurentem w tej kategorii jest Lidl, ten przegrywa jednak z kretesem pod względem  dostępnego asortymentu. Poza tym jedyny Lidl na wyspie znajduje się w Puerto de Rosario.

Po mniejsze zakupy z kolei warto wybrać się do Padilli, która dzięki przyjaznym położeniu w centrum miasteczek jest nadal ulubionym miejscem zakupów wielu mieszkańców i turystów. Ceny w Padilli są wyższe niż w Mercadonie, a wybór nie jest tak duży, mimo wszystko w sklepach znajduje się niemal wszystko czego potrzeba do przygotowania posiłku, środków czystości czy ogólnego zaopatrzenia mieszkania. Poza tym obsługa jest naprawdę sprawa i zakupy mągą trwać 10-15 minut.


Na trzecim miejscu sytuuje się sieć Hiperdino, która przewagę nad Padillo ma w kwestii dłuższych godzin otwarcia. Niestety w mniejszych Hiperdino ciężko znaleźć produkty na pełnowartościowy obiad, cenowo również znacznie przegrywa z Padillą.





Na ostatnim miejscu rankingu znajdują się niewielkie lokalne sieci jak PSH i marokańskie często niezupełnie oficjane punty sprzedaży. Ubogi asortyment, świeżość warzyw i owoców często pozostawia wiele do życzenia. W kategorii tej nie mam na myśli niektórych małych  lokalnych warzywniaków. 

niedziela, 14 czerwca 2015

Ściana La Pared


La Pared to niewielka miejscowość na południu Fuerteventury. Surferom znana głównie z wymagających warunków na wodzie, przez przewodników turystycznych przedstawiana jako miejsce gdzie koniecznie trzeba wybrać się, aby zobaczyć zachód słońca. 


Z historycznego punktu widzenia, La Pared to pierwotna granica pomiędzy dwoma  plemionami niegdyś zamieszkującymi Fuerteventurę. To właśnie tutaj znajduje się najwęższy kawałek wyspy, wschodnie wybrzeże oddalone jet od zachodniego o zaledwie 5 kilometrów. Właśnie z tego powodu mur powstał właśnie tu. Dużo bardziej rozwinięta północ lądu tworząca plemię Maxorata nie prowadziła prawdopodobnie żadnych zaciekłych walk z zacofanym plemieniem Jandia na południu. Wszelkie spory rozwiązywano poprzez pojedyncze walki reprezentantów plemion. Mur nigdy nie został zniszczony, za to powoli rozpadał się naturalnie. Do dziś jednak można zobaczyć jego szczątki.

Nazwa  La Pared czyli ściana ma jednak jeszcze jedno uzasadnienie. W samej miejscowości znajdują się liczne naturalne skalne mury, chroniące wioskę przed potęgą oceanu. Do dziś jej mieszkańcy spierają się o to, która z etymologii nazwy jest właściwa.









niedziela, 31 maja 2015

Najlepsze restauracje na południu Fuerteventury


Jedzenie na Kanarach jest pyszne! I chociaż wiele produktów jest po prostu importowanych z kontynentu, na brak świeżych warzyw, owoców, ryb i owoców morza naprawdę nie  można narzekać. Tym, którzy szukają czegoś poza hotelową restauracją polecam kilka knajpek na południu wyspy. 


Bahia Calma w La Pared, to prowadzona przez hiszpańską rodzinę restauracja na uboczu. Raczej ciężko tu trafić przez przypadek bo droga do niej leży poza główym szlakiem turystycznym. Zdecydowanie jednak warto tu zajrzeć, zwłaszcza w porze zachodu słońca. Bahia Calma leży bowiem nad samym urwiskiem, ciesząc się zatem wieczornym posiłkiem można podziwiać tak wspaniale zachodzące tu słońce i fale rozbijające się o skały. Restauracja ta specjalizuje się w rybach i tapas. Dania mięsne nie dorównują im pod żadnym względem.


Kolejnym ciekawym miejscem do odwiedzenia jest knajpka przy kościele w Lalajita. I tu znowu mamy do czynienia z rybami i tapas. Ciekawe jest to, że zamawia się świeżą rybę i nigdy nie wiadomo co dostaniemy. Serwowane dania zależą od połowu w danym dniu. Restauracja jest jednak sama w sobie dość odstraszająca. Je się na plastikowych, obdrapanych stolikach, a porządek nie należy tu do priorytetu.


W samym Morro Jable i Jandii jest tyle lokali, że będąc tu nawet przez miesiąc nie jest się w stanie wszystkiego wypróbować. Większość restauracji leżących przy deptaku oferuje hiszpańskie potrawy, często przy akompaniamencie muzyki na żywo. Do moich ulubionych lokali należy Blue Marlin. Dobrą opinią cieszy się również La laja, tu jednak wyczuwa się dostosowanie pod niemieckiego turystę.  Wśród Niemców absolutą furrorę robi restauracja Coronado, nie sposób tu jednak zjeść bez poprzedniej rezerwacji stolika.

Jako najwyższej klasy restaurację w tym rejonie w ogóle uchodzi Marabu w Esquinzo. Pomimo wysoki cen, w sezonie poprzednia rezerwacja stolika jest konieczna.









sobota, 23 maja 2015

Z Morro Jable na Gran Canarię

zdjęcie: domynakanarach.pl
Zwiedzenie kilu wysp Archipelagu Kanaryjskiego podczas jednego urlopu, właściwie czemu nie? Dzięki nowym połączeniom promowym, organizacja jednodniowej wycieczki na sąsiednią wyspę nie jest już problemem. 

Najczęściej turyści wypoczywający na Fuercie, decydują się na wyprawę na Lanzarotę. Wycieczki, tak masowo promowne przez przewodników turystycznym, cieszą się sporym powodzeniem... pobliska wyspa wulkaniczna, zdumiewa swoją odmiennością i oferuje zypełnie inne atrakcje niż piaszczysta Fuerteventura. Tym jednak, którzy chcą poszerzyć swoje horyzonty jeszcze dalej, serdecznie polecam wyprawę na Gran Canarię. Od zeszłego roku umożliwia je firma Fred Olsen, której prom odpływa z portu w Morro Jable. Ponieważ wyprawy te cieszyły się sporym powodzeniem, firma znacznie powiększyła swoją ofertę przejazdową

W sezonie letnim promami Olsena można wypłynąć z Fuerteventury wczesnym rankiem, najczęściej o 6.30, a wrócić jeszcze tego samego dnia wieczorem o 20.00 z Las Palmas de Gran Canaria. Sama dwugodzinna podróż statkiem Bonanza Express, dostarcza sporych wrażeń...osoby cierpiące na chorobę lokomocyjną, powinny raczej zaopatrzyć się w odpowiednie lekarstwa.

Dopływając jeszcze przed 9.00 do portu w Las Palmas de Gran Canaria, mamy trzy możliwości dostania się do samego miasta. Autobus, wypożyczone auto (można je zabrać na prom z Fuerteventury lub wynająćć w porcie) lub niezbyt sympatyczna, około 40 minutowa przechadzka na piechotę. Niestety spacer odbywać się będzie wzdłóż ruchliwej drogi.


Sama Gran Canaria baaardzo różni się od Fuerteventury. Stolica głównej wyspy Kanarów to prawie 400 tys. miasto, z przemysłem, dobrze rozwiniętym handlem i masą olbrzymich hoteli. Innymi słowy, jeśli tęsknicie za miastem, na pewno wam się tu spodoba... 

czwartek, 14 maja 2015

Uff jak gorąco!


Fala ciepła dosłownie zalewa Kanary. Już kilka dni temu ogłoszona wysoki, pomarańczowy alert pogodowy. Temperatury sięgają 40 stopni, szkoły zawieszają zajęcia, spora część środków lokomocji nie kursuje. Na szczęście od jutra pogoda ma się już powoli normować. 

Sytuacja na Fuerteventurze nie jest aż tak zła, jak na Teneryfie czy Gran Canarii ale mimo wszystko ulice opustoszały, a konsumpcja zimnych napojów gwałtownie podskoczyła.  Najwyższe zanotowane do tej pory temperatury to 35 stopni. W porównaniu do rekordowo wysokiego słupka rtęci na Lanzarote (42,4C), nie mieliśmy powodów do paniki. Zresztą alert na Fuercie już dwa dni temu został obniżony do żółtego, co jednak ciągle oznacza wysoki stan ostrzegawczy.

Jedną z najbardziej szokujących informacji ostatnich dni, okazała się być wiadomość o rzekomej śmierci ponad 50 zwierząt w ogrodzie zoologicznym Oasis Prk w Lalajita. Portal Canarias7es, donosił o tragicznych skutkach fali upałów, które zabiły podopiecznych parku i zagrażały kolejnym 200 osobnikom. Na szczęście plotki te szybko zostały zdementowane przez właścicieli parku. Wszystkie zwierzaki mają się mieć dobrze, a z racji ich biologicznego przystosowania do życia w afrykańskich warunkach, nie odbiło się to w żadem sposób na ich zdrowiu.

Alerty pogodowe dzielą się na trzy grupy ryzyka. Stopień pierwszy, oznaczany kolorem żółtym przewiduje upały do 34 stopni, nawołuje do zwiększonego spożycia płynów, unikania alkoholu i ograniczenia przebywania na słońcu. Alert pomarańczowy ogłasza się kiedy temperatury sięgają 38 stopni, już wtedy zaleca się pozostanie w domach. Alarm o trzecim stopniu zagrożenia,  czyli czerwony ogłasza się kiedy temperatury przekroczą 38 C.





czwartek, 7 maja 2015

Kuchnia kanaryjska: najlepsze tapas za 2,50€

Ruta de Tapas to coroczny konkurs organizowany na terenie niemal całej Hiszpanii. Nasza lokalna edycja odbywa się już po raz trzeci w gminie  La Oliva, na północy wyspy. W każdy piątek, między 10 kwietnia, a 3 czerwca można skosztować najwymyślniejszych tapas  w wykonaniu lokalnych gastronomów. 

Miłośnicy kulinariów, za jedyne 2,50€ mają okazję degustować najróżniejsze hiszpańskie przekąski. Co ciekawe w tej cenie jest również napój: piwo, wino lub inny trunek bezalkoholowy.Wszyscy degustatorzy, są uprawnieni do głosowania w konkursie na najlepszą tapa caliente (ciepła przekąska) i tapa fria (przekąska na zimno). I to jest w zasadzie głównym celem imprezy.

W czerwcu, tapas które przez cały okres trwania konkursu zdobędą najwyższą ocenę, oficjalnie dostaną tytuł tej najlepszej. W tym roku o zwycięstwo walczy ponad 50  restauracji z północy wyspy. Dodatkowo, po raz pierwszy restauratorzy mogą zmierzyć się  konkurencji na najlepszy deser.

Jak dołączyć do imprezy? Najłatwiej po prostu mieć w piątek oczy szeroko otwarte i wypatrywać restauracji biorących udział w zabawie. W Corralejo i  Puerto de Rosario nie trudno znaleźć lokal startujący w konkursie. Ci który podczas urlopu nadal chętnie korzystają z komórek, mogą po prostu zeskanować kod znajdujący się na plakatach, a aplikacja Rutappa poinformuje nas z dokładnością co do metra gdzie znajduje się najbliższy bar, w którym można przekąsić pyszne i tanie tapas.










sobota, 25 kwietnia 2015

Wielkie sprzątanie w Cofete


W ramach światowej akcji Let´s Clean up Europe, w niedzielę 10 maja dziesiątki wolnotariuszy ponownie ruszają na plaże Cofete, aby oczyścić ją z wszelkiego rodzaju śmieci.

Uczestnicy wielkiego sprzątania, spotykają się o 10.00 przed domem Młodzieży , w pobliżu Mercado Municipal w Morro Jable. Stamtąd niezmotoryzowani zostaną zabrani busiami na plaże Cofete. Każdy posiadający własny środek transportu zachęcany jest do jego wykorzystania i przy okazji zabrania kilku innych uczestników akcji. Oczyszczanie plaży potrawa do 15.00, po czym wszyscy ciężko pracujący zostają zaproszeni na własnoręcznie przygotowaną paellę.


W akcji biorą udział szkoły, niektóre szkółki surfingowe ale w większości zwykli mieszkańcy i turyści. Wielkie sprzątanie organizowane jest już na plażąch Cofete po raz siódmy. W zeszłym roku udało się zebrać 120 worków śmieci, co dało zaskakującą wagę 2,5 tony gównie plastikowych butelek i toreb foliowych. I chociaż liczba uczestników była  dość skromna, zaledwie 40
wolnotariuszy, to główna organizatorka Sönke Schallmey z Clean Ocean Project uznała akcję za wielki sukces.



Sprzątaanie plaż Cofete to nie jedyny projekt, w który angażuje się organizacja Clean Ocean Project. Grup założona przez surferów, regularnie organizuje zbiórki śmieci na północnym wybrzeżu wyspy. Kilkakrotnie urządzała również sprzątanie plaż Lanzarotę. Największy rozgłos zyskała jednak po stanowczym sprzeciwie przeciwko koncernowi Repsol, prowadzącym badania nad ewentualnym wydobyciem ropy między Lanzarote a Fuerteventurą (czytaj więcej).



wtorek, 14 kwietnia 2015

Ratunku mieszkam w raju!

video
Odwiedziny polskiej reprezentacji dziennikarzy na Fuerteventurze zaowocowały nie tylko meczem, nauką kitesurfingu i golfa! Niektórzy z  piłkarzy, połączyli wypad na wyspę z pracą. I tak oto powstał kolejny już materiał Dzień Dobry TVN Ratunku mieszkam  raju

Tym razem tematem przewodnim reportażu jest po prostu życie na wyspie. O różnicach pomiędzy Polską, a Fuerteventurą opowiada Edyta, pracownicza sklepu z Aloe Vera (mam nadzieję Edyta, że to jeszcze aktualne:)), Małgorzata, zajmująca się nieruchomościami i od ponad roku wydająca pierwszą polską gazetę na wyspie, Marta i Grzegorz, nietypowe małżeństwo, których połączyła pasja żeglowania oraz biznesman Piotr.

W wielkim skrócie, każdy z nich przekonuje, że ich emigracja na Fuerteventurę w ogóle nie była związana z chęcią lepszego zarabiania, a raczej poprawą jakości życia. Na Fuercie bowiem, czas zwalnia. Dopasowujemy się do panującego tu tempa, i chociaż w niektórych przypadkach zasada Manana, manana (w dosłownym tłumaczeniu z hiszpańskiego jutro jutro, oznacza w rzeczywistości w nieokreślonej przyszłości) potrafi irytować, po pewnym czasie sami zaczynamy ją stosować. Stąd między innymi wypowiedź Grzegorza, który stwierdza, że zapraszając znajomych na 18, pojawienie się przed 19 będzie nietaktem.

Rzeczywiście, żadnemu z bohaterów reportażu nie można odmówić racji. Nie bez powodu w końcu, zainteresowanie Polaków Fuerteventurą, rośnie z każdym rokiem coraz bardziej. Obecnie na wyspie działa już kilku polskich pośredników nieruchomości, co miesiąc powstaje polonijna gazetka, rozwijają się polskie szkoły nurkowania, lodziarnie i restauracje. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie przeistoczymy się w kolejną grupę narodową, która zamknięta w swojej społeczności, nie integruje się z otoczeniem. szkoda by było, gdybyśmy, tak jak wielu Niemców dzisiaj, po 20 latach życia na  wyspie, nadal nie znali hiszpańskiego.

Cały materiał, można zobaczyć pod poniższym linkiem, w razie gdyby video na górze się nie odtwarzało


piątek, 10 kwietnia 2015

Kuchnia kanaryjska: jedyny taki ser


Aloes i kozie sery to dwa flagowe produkty Fuerteventury. Bez spróbowania słynnego Queso Majorero, nie można powiedzieć, że zna się lokalną kuchnię. 

Nazwa Queso Majorero, a więc lokalnego sera Fuerteventury, jest zastrzeżona i jedynie sery wytworzone na wyspie ze 100% mleka koziego ( z wyjątkiem sera curado, gdzie dodaje się do 15% mleka owczego) mogą być sprzedawane poda taką marką. O ile rożnych odmian serów są niemal setki, to rozróżnia się trzy typy tego produktu


  • Queso fresco/tierno to ser świeży, o miękkiej konsystencji, spożywany już w ciągu 8- 20 dni od dnia produkcji.
  • Queso semicurado to ser  półtwardej konsystencji, spożywany w od 20 do 60 dnia od daty wyprodukowania
  • Queso curado, to najdroższe sery, o twardej konsystencji. Sery curado leżakują od dwóch miesięcy do nawet roku zanim trafią do sprzedaży. 


Rodzaje serów rozróżnia się więc głównie na podstawie okresu leżakowania. proces ich powstawania jest niemal identyczny. Najpierw kozie mleko gotuje się na niewielkim ogniu, w temperaturze około 30 stopni. Na tym etapie dodawane są ewentualne zagęszczacze. Następnie zagęszczone już mleko trafia do formy, gdzie odseparowuje się serwatka. Później pozostaje jedynie dodać wszelkie dodatkowe składniki jak sól, czy np. papryka w przypadku serów pikantnych. Ostatnim krokiem jest oszlifowanie pysznego walca. Co ciekawe, wielkość serów nie jest obojętna! średnica sera waha się od 15 do 35 cm, natomiast jego grubość musi mieścić się w przedziale 6-9 cm.

Największe marki serów majorero to Maxorata i El Tofio, znacznie mniej znane El Pastor Isleno, Selectum . Wszystkie produkowane są jednak przez tego samego producenta.







sobota, 28 marca 2015

Polscy dziennikarze walczą z wiatrem,kijami golfowymi i lokalną drużyną piłkarską

Zdjęcie reprezentacjadziennikarzy.pl
Coraz częściej Fuerteventurą interesują się polskie media. Tym razem jednak zamiast kilkuosobowej grupki dziennikarzy robiącej reportaż na  temat wyspy, przyjechała do nas cała drużyna piłkarska! 

Reprezentacja dziennikarzy to znana  głównie z meczów charytatywnych, stowarzyszenie piłkarzy-hobbysów, pracujących na co dzień w mediach. Podczas swojego pobytu na Furcie chłopaki zmierzyli się z lokalną drużyna piłkarska z Costa Calmy. Polacy przegrali co prawda 2: 4, mimo tego zasłużyli sobie na uznanie i wielkie brawa publiczności. Sportowcy, jak sami opisują na oficjalnej stronie internetowej Schodziliśmy z boiska bez wstydu, a raczej z satysfakcją, że kibice obejrzeli kawałek dobrej piłki. 


Zdjęcie reprezentacjadziennikarzy.pl

Mecz to jednak tylko część wrażeń jakie czekały na sportowców. Wraz z polskim rezydentem, Przemkiem Gładkowskim, ekipa w kilka dni wykonała ponad 100% plan typowego turysty. Wśród atrakcji czekała na nich wyprawa na farmę aloesu, podglądanie produkcji kozich serów, odwiedzenie Muzeum Soli, geologiczna podróż do Ajuy  lekcja historii  w Betancurii i karmienie egzotycznych zwierząt w Zoo w Lalajita. 

Od strony sportowej, dziennikarze zmierzyli się z wiatrem,  wodą i kijami golfowymi. Podczas nauki windsurfingu w Centrum Rene Egli docenili żywioł Atlantyku, okazało się bowiem, że samodzielny powrót do brzegu wcale nie jest taki łatwy. Równie wiele adrenaliny, zarówno wśród kursantów jak i intsruktorów, wywołała lekcja kajta. Nie obyło się bez ostrego uderzania latawcem o ziemię i kilku przeciągnieciach po piachu...ale w końcu nie ma się czym przejmować, mistrzem jeszcze nikt się nie urodził.


Więcej na temat wyprawy polskiej ekipy piłkarskiej możecie przeczytać na stronie gównej www.reprezentacjadziennikarzy.pl . Ciekawe, osobiste relacje pojedynczych dziennikarzy  z każdego dnia, znajdziecie odpowiednio pod linkami

Jesteśmy w raju  pierwsze wrażenie eipy z wyspy
Surfowanie, ale nie po internecie o tym, że nauka windsurfingu wcale nie musi być łatwa
Sól, golf, waleń i wydmy relacja z typowego dnia turysty
Thriatlon kanaryjski zaliczony dalsze sportowe zmagania tym razem z kajtem
Wyczekiwany dzień na Kanarach o wielkimi piłarskim meczu
Czy jest życie bez piłki? o dalszym zwiedzaniu na wyspie







niedziela, 22 marca 2015

Cesar Manrique na Fuerteventurze

Rondo w miasteczku Jandia, rekonstrukcja znanej rzeźby została przeniesiona z ronda w Costa Calmie do mniej wietrznej Jandii. 

Cesar Manrique jest postacią, o której słyszał każdy kto, kiedykolwiek, cokolwiek czytał, oglądał lub osobiście wybrał się na Lanzarotę. Znany artysta nie ograniczył jednak swojej działalności tylko do jednej wyspy, miał również spory wpływ na Fuerteventurę.

Turystom wjeżdżającym do Costa Calmy jeszcze półtora roku temu na pierwszym rondzie przed miasteczkiem, rzucała się w oczy ogromna, ruchoma, matalowa konstrukcja. To dokładna kopia twórczości Manrique , naśladująca oryginał stojący w Tahiche na Lanzarotę. Niestety rekonstrukcja, z powodu zbytniej eksploatacji (Costa Calma to  miejsce gdzie wiatr jest częsty i bardzo silny) kompletnie zardzewiałą i znieruchomiała. Ponieważ jednak  obiekt wzbudzał sporą sympatię, zarówno wśród mieszkańców jak i turystów, postawiono kolejną jego kopię, tym razem w dobrze osłoniętej od wiatru Jandii.


Wietrzna zabawko to jednak tylko jedna z wielu pozostałości po słynnym Cesarze. Najsłynniejszym jego osiągnięciem na naszej wyspie było zaprojektowanie  Mirador Morro Velosa, na górze Tegu w okolicach Betancurii. Słynny punkt widokowy, znajdujący się na 650 metrach wysokości umożliwia podziwianie wydm w Corralejo, a przy dobrej pogodzie nawet samej Lanzarote. Spory taras widokowy i restauracja są po restauracji ponownie dostępne dla turystów.



Mirador Morro Velosa, zdjęcie jeszcze przed restauracją
Cesar Manrique to urodzony i wychowany na Lanzarote, malarz, architekt i rzeźbiarz. Wydaje się, że na swojej rodzimej wyspie jako pierwszy odkrył fakt, że sztuka może przyciągać turystów... stąd obecność jego dzieł niemal na każdym tutejszym rondzie. Jego twórczość to połączenie ekspresjonizmu i Pop Artu, w późniejszej karierze zdawał się być zafascynowany sztuką kinetyczną, a więc wszelką strefą ruchu, tworzeniem rzeźb z metalu poruszających się pod wpływem ruchu powietrza. Z tego również najbardziej zasłynął.

Zmarł w 1992 roku w wypadku samochodowym , co przyczyniło się bezpośrednio do zalegalizowania jego nieoficjalnej dotąd fundacji Cesar Manrique. Jego prywatny dom stał się siedzibą fundacji i jednocześnie muzeum, gdzie można podziwić nie tylko oryginalne dzieła artysty ale również niektóre  szkice Picassa!  Dom Manrique jest do tej pory jedną z głównych atrakcji turystycznych Lanzarote.




niedziela, 15 marca 2015

Fuerteventura sprzed 40 laty

video

Jakiś czas temu w Internecie ukazał się film autorstwa Jujo Serabia Viera, Kanaryjczyka urodzonego i wychowanego w Morro Jable na południu Fuerteventury. Produkcja jest co prawda bardzo amatorska, natomiast zawarte w niej treści, zdjęcia sprzed 40 lat robią wrażenie na każdym, kto choć raz odwiedził południe wyspy. 

Fuerteventura została skolonizowana już na początku XV wieku (czytaj więcej) jednak to głównie północna jej część rozwijała się intensywnie. Aby dojechać na południe, jeszcze 30 lat temu trzeba było poświęcić około 2,5 godziny. Szutrowa droga, prowadząca często przez góry zniechęcała wielu do tak długiej i nieprzyjemnej podróży. Poza tym, oprócz windsurferów, którzy już wtedy docenili uroki plaży Sotavento i Jandii, biedne południe wyspy nie miało turystom wiele do zaoferowania. Dzisiejsze dwa największe ośrodki Costa Calma i Morro Jable były wówczas jedynie małymi wioskami rybackimi.

Rozwój tej części Fuerteventury zaczął się  powoli na początku lat 6o-tych, kiedy to na półwyspie Jandia wybudowano pierwszy w tej okolicy Hotel Robinson (25 sek. filmu). Na marginesie, dziś tak popularna, zwłaszcza wśród Niemców sieć klubów, rozpoczęła swoją działalność właśnie na Fuercie. Pod koniec drugiej minuty prezentacji autor przestawia jego ojczyste Morro Jable. Dziś elegancki deptak wzdłóż, którego rozciągają się liczne restauracje i bary, wtedy nie był jeszcze nawet zaplanowany. Turyści już  kąpali się na plaży jednak dzisiejsza promenada zarezerwowana była wtedy dla łodzi rybackich. Jujo dumnie pokazuje również pierwszy asfaltowy kawałek drogi, jak widać na dalszych zdjęciach, poza centrum nadal jeździło się jednak po piachu.

Wraz z ogromnym sukcesem klubu Robinson, nastąpił gwałtowny rozwój całego  miasteczka i jego okolicy. Pod koniec czwartej minuty widać już jedną wielką budowę. Za kilka lat powstanie tu Jandia. Ostatnie sekundy filmu to z kolei transformacja lotniska, pierwszy malutki budynek portu lotniczego otworzono w 1962 roku jednak przez pierwsze 10 lat samoloty kursowały jedynie pomiędzy Gran Canarią i Lanzarote. Dopiero w 73 rozpoczęto loty międzynarodowe.  Zainteresowanie turystów wzrastało tak gwałtownie, że w 1992 roku rozpoczęto kompletną renowację lotniska zakończoną w 94. Przed dwoma laty z kolei, dzięki wsparciu Unii, odbyła się trzecia już renowacja i znaczne powiększenie naszego portu lotniczego.

sobota, 7 marca 2015

Złodzieje nie są na wakacjach..


 Zazwyczaj piszę o rzeczach przyjemnych, ten niemiły temat chyba jednak warto poruszyć bo zjawisko z każdym rokiem przybiera na skali.

 Jeszcze za moich pierwszych lat na wyspie, a więc 2008- 2009, nie było problemu z zostawieniem sprzętu i rzeczy na plaży i wybraniu się na lunch do domu. Dzisiaj taka praktyka wydaje się być bardzo ryzykowna. Osobiście skradziono mi w przeciągu ostatnich czterech lat kajta składowanego w bazie Rene-Egli i portfel który wypadł mi przed wjazdem do domu. Na szczęście znalazca przywłaszczył sobie tylko pieniądze, a dokumenty znalazły się po tygodniu na policji. I tak na tle statystyk z moimi stratami wyglądam całkiem dobrze. Historie kradzieży jest sporo...

Mojej sąsiadce zeszłego lata zdarzyła się tragikomiczna historia. Kobieta (lat około 50) ma w zwyczaju plażować się i kąpać nago. Pewnego, jaka zawsze słonecznego dnia zabrał swój plecak, w którym chowała kluczyki do samochodu i nie wiadomo po co dokumenty.. Rozłożywszy się pod skałkami , poszła na 5 minut do oceanu trochę się ochłodzić... Niestety po powrocie plecaka, jej ciuchów w nim schowanych i dokumentów już nie było. Sprawca był o tyle miły, żeby zostawić jej ręcznik, kobieta musiała jednak dobry kilometr maszerować owinięta jedynie nim..

Równie oryginalna, trochę starsza historia za czasów mojej pracy w Rene Egli. Mama dwójki maluchów plażowała się z dzieciakami. Wiadomo jak to z dziećmi w około walało się wiele zbędnych i niezbędnych akcesorii, w tym torba z kluczykami do samochodu.. W momencie kiedy babeczka zorientowała się, że brakuje jej kluczyków, dżwi do samochodu były otwarte, a pozostawiony w nim sprzęt wyparował.

 I trochę z innej beczki... Podczas Mistrzostw Świata w Kitesurfingu i Windsurfingu, pewna zawodniczka, której niefortunnie poleciłam apartament w Bahia Calma i jej chłopak zostali okradzeni. Mimo, że mieszkali na piętrze, ktoś wspiął się po ścianie ich budynku ( zostawiając ślady butów na białej farbie) i przez uchylone okno wkradł się do mieszkania, zabierając portfel chłopaka w którym znajdował się jego australijski paszport..

Z bardziej prozaicznych spraw, wybijanie szyb w samochodach z wypożyczalni to standard. O ile przed hotelami istnieje szansa, że nic nam nie zginie to już na plażach trzeba uważać. Szczególnie La Pared na południu wyspy słynie z takich praktyk...  na parking pełno jest rozbitego szkła. Także mała rada, lepiej nie zostawiać niczego wartościowego w samochodach, szczególnie w miesiącach letnich od czerwca do sierpnia.


sobota, 28 lutego 2015

Całkiem spory piekarnik

Caleta de Fuste, Hornos de Cal de la Guirra, zdj. W.R.
Kamienne, okrągłe budowle w okolicach Caleta de Fuste  to nie zamki ani wartownie, a po prostu stare, wielkie piekarniki. 


Nie pieczono tu jednak ani ryb, ani ludzi, a produkowano wapno, którego ilości starczały nie tylko na potrzeby wyspy ale również na eksport. Oryginalna hiszpańska nazwa Horno de Cal oznacza dosłownie piekarnik wapna, w polskiej wersji po prostu wapiennik. 

Schody dzięki którym ładowano skały wapienne i węgiel do środka wapiennika
 Zasada działania piekarnika jest niezwykle prosta. Od góry ładowano na przemian węgiel i kamienie wapienne. Właśnie dlatego na szczyt horno prowadzą schody, dzięki którym dzisiaj z łatwością możemy wspiąć się na samą górę i podziwiać widoki na morze.  Temperatura w środku pieca sięgała nawet 1200 C, co automatycznie prowadziło do powstania wapna palonego. Wystarczyło otworzyć dolny szyb konstrukcji, aby wybrać z niego ochłodzone już wapno, produkt nadający się np. bezpośrednio do  budowy domu.


Horno, widok od środka

Wapienniki w Caleta de Fuste to cały, dobrze zorganizowany kompleks, w skład którego wchodzą trzy hornos  i magazyn. Od roku 1999 roku są oficjalny zabytkiem Fuerteventury i jednocześnie dumą miasteczka.

Świetnie komponują się z nowym deptakiem, stworzonym w taki sposób aby zachęcić turystów do ich zwiedzania.






poniedziałek, 23 lutego 2015

Najzimniejsza zima od 7 lat

 
Zdjęcie wiadomości wp
13, 9 stopni, tyle w tym roku wyniosła średnia temperatura powietrza w styczniu. Luty od tym względem nie wydaj się być dużo lepszy. Tak mroźnej zimy, według AEMET* nie było na wyspie już od siedmiu lat.


Fuerteventura nie jest zresztą wyjątkiem. Na całych Kanarach zima nie rozpieszcza. Na Teneryfie, gdzie standardem jest maksymalnie 7 dni z minusową temperaturą w ciągu roku, liczba ta skoczyła do 19 dni. Oczywiście mowa tu o terenach położonych wysoko w górach, powyżej 2.200 m. Rekord padł w styczniu, gdzie w górskim hotelu Parador de Lass Canadas del Teide, zanotowano aż – 5,8 stopni Celsjusza.

Dodatkowo odczuwalną temperaturę, obniża silny wiatr i często zachmurzone niebo. Jak na wyspę gdzie średnia ilość słonecznych dni w roku to ponad 300, ten sezon zdecydowanie odbiega od statystyk. Przez pierwsze dwa miesiące tego roku, na plaży częściej można zobaczyć plażowiczów w kurtkach niż w bikini. Niewątpliwie jednak  zaletą takiej pogody jest kompletnie inny niż zazwyczaj krajobraz. Wyspa nabrała kolorów, góry pokryły się milionami drobnych roślinek, a nawet na piachu widać życie. Zdjęcia zresztą mogliście zobaczyć kilka tygodni temu w poście Zielona wyspa.



Tak więc planując urlop w najbliższych tygodniach, nie należy zapomnieć o ciepłych buzach, zakrytych  butach i być może kurtkach.....

 *AEMET (Agencia Estatal de Meteorologia ) odpowiednik naszego urzędu Meteorologii. 

czwartek, 5 lutego 2015

Conrado Moreno nową twarz Fuerteventury

Zdjęcie z oficjalnego Fan Page Fuerteventury https://www.facebook.com/ifuerteventura
Znany prezenter Conrado Moreno  przyłącza się do promocji Fuerteventury! Podczas swoich styczniowych wakacji na wyspie kilkakrotnie  spotkał się z przedstawicielami Izby Turystyki. Efekty mamy już wkrótce zobaczyć w telewizji i folderach reklamowych biur podróży. 

 To nie pierwsza taka akcja uczestnika Tańca z Gwiazdami jednak tym razem współpraca ma być dłuższa. Już rok temu Moreno uczestniczył w warszawskich spotkaniach pomiędzy Izbą Turystyki Fuerteventury, a polskimi biurami podróży. I chociaż piękny Conrado z Fuertą ma niewiele wspólnego (urodzony w Madrycie, od 12 roku dorastał w Polsce) już wtedy w obecności mediów wychwalał zalety Kanarów. My się oczywiście z tego bardzo cieszymy...

Zdjęcie z oficjalnego Fan Page Fuerteventury https://www.facebook.com/ifuerteventura

Liczba polskich turystów na Fuerteventurze z każdym rokiem gwałtownie wyrasta. Jeszcze 7 lat temu dostanie się na wsypę bezpośrednio z nasyego kraju możliwe było jedynie raz w tygodniu dzięki poniedziałkowym czarterom ITAKI.  Dziś oprócz licznych czarterów ITAKI i TUI na wyspę kursują również Rainair i Smartwings. Między innymi dzięki temu  Fuertę odwiedziło w zeszłym roku blisko 50.000* polskich urlopowiczów.

Niektóre, jeszcze nieoficjalne efekty styczniowej wizyty Moreno, można już oglądać w internecie. Na swoim Fan Page Conrado pozuje z nagim torsem, komentując
"Zima w tym roku łagodna, mimo wszystko wielu z nas tęskni za słońcem są jednak takie miejsca gdzie przez okrągły rok jest wspaniała temperatura. Ja uwielbiam Wyspy Kanaryjske a zwłaszcza Fuerteventure ze swoimi pięknymi piaszczystymi plażami.Miłego dnia, mucho sol- dużo słońca."

Zdjęcie z oficjalnego Fan Page Fuerteventury https://www.facebook.com/ifuerteventura
Również na oficjalnym Fan Pagu Fuerteventury ujawniono niektóre ze zdjęć fotoreportażu z sympatycznym prezenterem. Oglądaliście je w tym poście.

*Nieoficjalne dane bazujace na doniesieniach prasowych. 

piątek, 30 stycznia 2015

Gay friendly Fuerteventura

Zdjęcia z oficjalnej strony promującą fuerteventurę http://visitfuerteventura.es/
Wyspy Kanaryjskie generalnie reklamują się jako przyjazne gejom . Fuerteventura w tej kwestii nie jest wyjątkiem. Na oficjalnych ulotkach i  stronach internetowych, Fuerta przedstawiana jest jako świetne miejsce do wypoczynku dla homoseksualistów. I na reklamach się nie kończy, Kanary to rzeczywiście miejsce gdzie inna orientacja może czuć się swobodnie. 

Szczególnie otwarta na środowiska homoseksualne jest północ wyspy, a konkretnie Corralejo. To właśnie tu znajduje się kilka oficjalnych gay-barów. Spectrum, H20 Chillout Bar i Lobos Paradise Lounge Bar to lokale prowadzone przez homo pary, nie kryjące się ze swoją orientacją. Nie oznacza to jednak, że klientela jest jednolita, zarówno hetero, bi i trans są równie mile widziani. Wielu z tej otwartości korzysta.

Południe wyspy jest ciągle jeszcze dużo bardziej konserwatywne. Jednak i tu w klubie El Divino (zarówno tym w Costa Calmie jak i Morro Jable) spotykają się miejscowi homoseksualiści. Co prawda klub nie jest oficjalnie gay-friendly, ale  okazywanie sobie subtelnych czułości nie jest tu źle przyjmowane. Dla zwykłych gości El Divino to po prostu klub taneczny i nie mając tej świadomości równie dobrze można tego w ogóle nie zauważyć.

W Corralejo powstała nawet niedawno sauna wyłącznie dla gejów. KM 22 to dyskretnie położony gay club z własnym jacuzzi, sauną i barem. Heteroseksualni w tym wypadku powinni raczej wybrać inne miejsce do wypoczynku.

W kwestii plaż, praktycznie każda plaża dla naturystów może być uznana za gay-friendly. Na Playa de Bajo Negro, Playa Beatriz, w okolicach Corralejo widok nagich homo par nikogo nie dziwi. Również na kajtowej plaży Flag Beach, praktyka ta nie wzbudza zgorszenia. Poza tym istnieje wiele niemal dzikich plaż, gdzie praktycznie każdy robi co chce.

Zdjęcie z plakatu reklamującego Rainbow Festiwal, coroczną imprezę dla homoseksualistów

Od kilku lat na jesieni organizowany jest Festival Rainbow Fuerteventura. Kilkudniowa impreza rozgrywająca się w ciągu dnia na plaży, a wieczorami przemieszczająca się na ulice i do barów Corralejo. Festiwal przypomina raczej karnawał, dlatego też wielu turystów po prostu przyłącza się do zabaw. 

sobota, 24 stycznia 2015

Gdzie dokłądnie kręcono sceny z Exodus´a?

Exodus, słynna produkcja Ridleya Scotta już na dobre zagościła w kinach. Ci, którzy regularnie śledzą mojego bloga, doskonale wiedzą, że niemal wszystkie kluczowe sceny kręcono właśnie na Fuerteventurze (czytaj więcej). Ale czy w kinie potrafiliście rozpoznać gdzie rozgrywa się akcja?

Jeżeli mieliście z tym problem, spróbujcie jeszcze raz! Poniżej zdjęcia i animacje najważniejszych scen  filmu. Rozwiązania na samym dole. Miłej zabawy!


1. Pogoń Ramzesa i jego oddziałów za Mojżeszem
Zdj.20th Century Fox
2.Starcie Ramzesa z Mojżeszem, tsunami. 


Zdj.20th Century Fox


Zdj.20th Century Fox

3. Przejście Izraelitów przez Morze Czerwone
Zdj.20th Century Fox
Zdj.20th Century Fox
4. Ślub Mojżesza i wioska jego rodziny
Zdj.20th Century Fox

5. Wygnanie Mojżesza z Egiptu.
Zdj.20th Century Fox

Oprócz powyższych scen Exodus kręcono również w Mal Nombre, Tebeto, Tiscamanita i Punto de Jandia



ODPOWIEDZI

1. Zdecydowanie najprostsza  z przedstawionych zagadek. Oczywiście oddziały Ramzesa ścigały Mojżesza na drodze wiodącej do Cofete.

2. Dzięki niesamowitym efektom specjalnym, na pierwszy rzut oka trudno rozpoznać lagunę Sotavento. Po głębszej analizie widać jednak, że najbardziej napięta akcja filmu rozgrywa się właśnie na Risco del Paso, tam gdzie  znajduje się baza windsurfingowa Mistral. Filmowi Izraelczycy, schronili się przed gniewnym morzem właśnie na tutejszej wydmie. Baza Mistral całkiem nieźle skorzystała na tym finansowo. Dzień zdjęć wyceniona na 3000 euro dziennie.

3. Morze rozstąpiło się przed Mojżeszem właśnie w El Cofete. 

4. Żona i matka dziecka Mojżesza cierpliwie czekała na męża przez 7 lat w Buen Paso. znajdującym się pomiędzy Pajarą, a Ajuy.

5. Po wygnaniu z Egiptu Mojżesz błąkał się po wydmach w Corralejo i jego okolicach. To właśnie tu usiłowali zabić go ludzie Ramzesa. 

sobota, 17 stycznia 2015

Zielona wyspa


 Fuerteventura to pustynia, świadczy o tym chociażby fakt, że kręcono tu Exodus, hollywoodzką superprodukcję o wyjściu Izraelitów z Egiptu. Zdecydowanie jednak zaprzeczyć mogą Ci, którzy odwiedzili wyspę w grudniu i na początku stycznia tego roku. Listopadowe ulewy poważnie odbiły się na terażniejszym krajobrazie. Pustynna Fuerta jest nie do poznania. 




Góra tuż nad plażą Sotavento, liczne, zazwyczaj kompletnie suche krzewy, pokryły się zielenią.

Rabo de cordero czyli cielęcy ogon to endemiczna roślina z Trzeciorzędu!

La lechuga de mar czyli morska sałata, rosnąca przy drodze do Hoteu Melia Gorriones w Costa Calmie.


Przeróżne krzewy na wyspie nie są rzadkością, zazwyczaj są jednak całkowicie obeschnięte

Aulagua to dość powszechna roślinna, na wyspie można spotkać kilka jej odmian




Zdjęcia Wiktoria Rosińska


Więcej informacji o florze Fuerteventury znajdziecie na http://fauna-flora.fuerteventuraenimagenes.com/plantas-de-fuerteventura/