Laguna SOtavento

Laguna SOtavento
Sotavento Laguna

sobota, 22 lutego 2014

Dlaczego na południu Fuerteventury jest tylu Niemców?

Fotografia: visitfuerteventura.es
Przyjeżdżając do któregokolwiek z hoteli na południu wyspy, możecie odnieść wrażenie, że wokół są sami Niemcy. Na recepcji, w restauracji, a nawet hinduscy sprzedawcy na ulicy zwracają się do was po niemiecku. W dużej mierze jest to zasługa Niemca, który w latach 30' postanowił osiedlić się w Morro Jable. 

Gustav Winter, był niemieckim inżynierem, który kierował wieloma hiszpańskimi budowami min. na Gran Canarii i właśnie Fuerteventurze. Tuż przed II Wojną Światową w porozumieniu z  szefem wywiadu wojskowego Abwehry, rozpoczął  pracę nad niemieckim projektem militarnym na półwyspie Jandia. Na wyspę zaczęto sprowadzać  robotników z Niemiec, których zadaniem była budowa willi u stóp Pico de la Zarza, najwyższego szczytu Fuerteventury. Potężny budynek, pośrodku niczego, do którego jedynym sposobem dostania się była przeprawa przez wąską i krętą "drogę" nad urwiskami skalnymi.

W 1941 roku władze Hiszpanii przekazały Gustavowi Winterowi zarząd nad całym półwyspem Jandia, z kolei obszar wokół willi ( El Cofete) został całkowicie zmilitaryzowany. Nielicznych rdzennych mieszkańców  przesiedlono dalej na północ wyspy, natomiast niemieccy robotnicy, pracujący przy budowie willi najczęściej osiedlili się właśnie w rejonie Morrro Jable. W latach 60-tych na wyspie powstał pierwszy hotel (Casa Atlantica) którego oferta skierowana była właśnie do  turystów z Niemiec.

Wokół willi Wintera krąży wiele opowieści. Najbardziej rozpowszechniona jest ta, że przeprowadzano tu operacje plastyczne zbrodniarzy wojennych, którzy potem udawali się do Ameryki Południowej. Zabiegi miały zapobiec ich przypadkowemu rozpoznaniu. Według innych teorii, willa była bazą dla niemieckich U-bootów (o czym świadczą chociażby zdjęcia satelitarne). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz